Słowa i słówka

Poezja i proza – Strona autorska

 

Codzienność

 

CODZIENNOŚĆ

 

Raz słonecznie a raz pada

– Pada , grzmi i mocno wieje,

Upał że wytrzymać trudno

A na zmianę katastrofa

– Powódź nagła,

Gradobicia,

Połamanych drzew kikuty

– Lipiec dziwny,

Ekstremalny,

Jakby z uczuć był wyzuty

 

My żyjemy pomaleńku

Trochę dysząc,

Trochę siedząc

– Karmiąc kaczki znad potoczka,

Tylko patrząc,

Tylko śledząc

 

My żyjemy

W dziwnym świecie

– Wśród empatii

I przemocy,

Wśród katastrof

I wśród piękna

Drzew i kwiatów,

Dni i nocy

 

My żyjemy

– Świat wokoło

Jakby w swoim pędzie

Stanął

– Dokąd idziesz

Dziwny świecie

Pośród ścieżek

Zaplątany

 

Z notatnika myszy – przegrzane życie

 

Z  NOTATNIKA MYSZY – PRZEGRZANE ŻYCIE

 

Mysz przed norką swoją dyszy

– Któż to słyszał,

Upał taki

Nie pozwala myśleć myszy

– Życia ledwo daje znaki

 

A tak ładnie rozprawiali

W telewizji na antenie

– Lipiec piękny miał być taki

W przepowiedniach i ocenie

 

Szepcze myszka – nie wiem sama

Może ja po prostu dzisiaj

Jakaś taka niewyspana,

Jakaś taka niezbyt mysia

 

Może lipiec rzeczywiście

Nie odbiega od swej normy

– Tylko ja inaczej czuję

I stąd właśnie stan potworny

 

Nadszedł kret nadzwyczaj wolno

– Dyszy, poci się obwicie,

Myszko ratuj – jak gorąco,

Cóż to za przegrzane życie

 

Wiersz rozsypany

 

WIERSZ  ROZSYPANY

 

Ruch wokół

– Tyle rzeczy,

Sto spraw niewstrzymanych

W tym ruchu nieustannym,

W kołowrocie myśli

– Takie to przebudzenie,

Gdy kolejny ranek,

Pytania:

– Gdzie idziemy,

A może doszliśmy?

 

Podobno

Za oknami lipiec

W pełnej krasie

– Dla tego tak gorąco

Aż oddychać trudno

– Czy jechać

Gdzieś przed siebie

W jutrzejsze nieznane,

Czy tylko ponarzekać,

Że jakoś tak nudno?

 

Nie nudno

– Ja przepraszam,

Jak nudzić się można

Gdy wewnątrz

Wciąż pytania

I ciągłe rozterki,

Sny nasze

– Te conocne

Niepoukładane,

Rozsypane jak puzzle

– Zamiast słów

Literki

 

Takie sobie do widzenia

 

TAKIE SOBIE DO WIDZENIA

 

Takie sobie sztuczki złudne  

– Może tylko się wydaje  

Coś  jest zwykłe  

Czy też  cudne? 

Płynie  środkiem  

Czy też  skrajem?  

 

Takie sobie kroczki losu 

– Już nie marsz, 

Jeszcze nie taniec,

Może  to jest właśnie sposób  

Na niechciane udawanie 

 

Z tych prób,  

Próbek  

– Mimo woli, 

Coś  powstało  

– Od niechcenia, 

Nie dzień dobry,  

Nie dziękuję,  

Tylko zwykłe  

Do widzenia  

 

Chmurny nastrój

 

CHMURNY NASTRÓJ

 

Czasami chmury są

Jak puszki,

Jak kłębki waty

– Tej cukrowej,

Czasem to zwiewny

Chmurny muślin,

Za którym kształt

Ukryły słowa

 

Budują chmury

Zamki w niebie,

Bałwany śnieżne,

Białe ptaki,

Owce na łące,

Krajobrazy,

Przedziwnej mowy

Dziwne znaki

 

Tylko niekiedy

Pełzną,

Suną,

– Brzuchato ciężkie,

Pełne deszczu,

Groźne

– Gdzieś w górze

Ponad nami,

Aż po najdalszy

Nieba przestwór

 

A dzisiaj

Dziwna mieszanina

Tych wszystkich form

I czasu zastój

– Jest trochę kształtów

I ciut cienia

– Tworzą nam dzisiaj

Chmurny nastrój

 

Czerwcowa pora

 

CZERWCOWA  PORA

 

Czerwcowa pora

W pełnej krasie

– Nawet gdy burze

I gdy deszcze,

Tak jak co roku

– Znów tak samo

Pragniemy czerwca

Więcej jeszcze

 

W zanadrzu czerwiec

Niesie w sobie

Zapach akacji

W nutce białej

– Wśród swoich szaleństw

Niepoważny

– Ja też powagi

Zapomniałem

 

Przed nami czerwiec

– Nocna pora,

Spacer srebrzysty

Pod Księżycem,

Gdy tak maleńko nam

Wieczora

– Noc coraz krótsza

– Tak, jak życie

 

Skąd ten dysonans

Wśród radości,

Może to tylko

Czerwców nadmiar

– Kolejny,

Nowy nam zagościł

I chyba

Trochę

Narozrabiał

 

Uchwycić chwilę

 

UCHWYCIĆ CHWILĘ

 

Uchwycić chwilę

Nim odpłynie,

Zanim się stanie

Swoim wczoraj

– Tym złudnym teraz,

Które minie,

Gdy dla kolejnej

Przyjdzie pora

 

Uchwycić chwilę

W całej krasie,

Łowiąc jej cząstki,

Barwy,

Smaki

– Zapisać,

Ale wtedy właśnie

Odpłynie sobie

W liter znaki

 

Uchwycić chwilę

Żyjąc chwilą,

Tworzyć historię

– Znów tak samo,

Grając melodię

Setek nutek

– Gdzieś rozpoczętych

Pierwszą gamą

 

Sen Midasowy ?

 

SEN  MIDASOWY ?

 

Sen się staje

– Sen Midasowy,

Jakieś sprawy,

Codzienne chwile,

Nasze gesty,

Uśmiechy,

Troski,

Rozważania

– Jestem,

Czy byłem?

 

Sen bezkresny

– Gwiezdne przestrzenie,

Czas i obszar

Mierzony czasem

I to nasze

W cząstce skupienie

– Każdy może stać się

Midasem

 

Sen – tak trudno

Otworzyć oczy,

Na powiekach

Okruszki ciszy,

Księżyc – we śnie,

Srebro swe toczy

I udaje,

Że nas

Nie słyszy

 

Poranny uśmiech

 

PORANNY UŚMIECH

 

Cząsteczki złota

– Przez zasłony

Sypią się,

Skrzą się

– Dzień majowy

Wstał dosyć wcześnie

I bezczelnie

Ze snów podrywa

Nasze głowy

 

Wabi nas nowy dzień

– Krąg złota,

Niebo w błękitnej

Świeżej szacie,

Ptaki

I zieleń jeszcze świeża,

Poranna kawa,

Wczesny spacer

 

Jak można spać

Gdy tak ciekawie,

Pewnie już kaczki

Także wstały

– Trzeba przywitać

Je uśmiechem,

By razem z nami

Też się śmiały

 

Południca

 

POŁUDNICA

 

Południowa senna godzina

– Trochę drzemie

A trochę ziewa

– Co ma robić

I co zaczynać?

– Czy ma marzyć,

Czy może śpiewać?

 

Południowa

I od tej pory

Południcą niektórzy ją zowią,

Latawicą niewierną,

Zdradliwą,

Która łamie raz dane słowo

 

Południowa

– Na szczęście tak mało

Takich godzin

W życiu nas czeka,

Tylko tyle

Ile zostało

Godzin-dłużyzn

W życiu człowieka