Słowa i słówka

Poezja i proza – Strona autorska

 

„Myślę że jestem”

 

MYŚLĘ  ŻE  JESTEM

 

„Myślę więc jestem”

– Czy aby na pewno?

Bo przecież tak naprawdę

Czym jest to myślenie?

Czy tylko w mózgu naszym

Prądów grą niepewną,

Czy może rzutem kostką,

Kart zwykłym układem,

Wyborem dokonanym

Wśród wyborów wszystkich

Dostępnych,

Bo kolejność

Czas tworzy i przestrzeń

– Narzędzia do zapisu

Historii wydarzeń

 

Co jeśli każde nasze

Pojedyncze drgnienie

Istniało,

Lub istnieje wśród pola wyborów

Dla światów „tu i teraz”

– Na jedno skinienie,

Można zatem bez końca

Światy nowe tworzyć

 

Wątpimy w taki obraz,

Gdy niedbałym gestem

Zmieniamy to twierdzenie

na – „Myślę że jestem”

 

 

 

Z notatnika myszy – Sylwester

 

Z NOTATNIKA MYSZY – SYLWESTER

 

Mysz noc całą przetańczyła,

Łapki troszkę myszkę bolą,

Bal już za nią – sylwestrowy,

Trochę ją wyrzuty gonią

 

Zostawiła w kącie kreta,

Bo on jakiś nieruchawy

Niepijący, nietańczący

Stronił w nocy od zabawy

 

A to przecież już sylwester,

Rok kolejny do rachunków,

Cóż tam troski, niech nam żyje

Nowy Roczek bez frasunku

 

Mysz noc całą przetańczyła

– Teraz trochę zadumana

– Muszę udobruchać kreta,

Choćby lepiąc z nim – bałwana

 

Przełom roku

 

PRZEŁOM ROKU

 

Grudzień lekko pochylił głowę

– Posiwiały,

Już o rok starszy,

Szepnął

– Czekać dłużej nie mogę,

Tych codziennych doświadczeń

Wystarczy

 

Wieczór nadszedł

A wraz z wieczorem

Ożywienie

I nastrój czekania

Na ten nowy,

Nienarodzony

Młody roczek

O smaku szampana

 

Smak szampana

I sztuczne ognie

Rozświetliły grudniowe niebo

– Dźwięk zabawy,

Beztroskie tańce,

Bez zbytecznych pytań

– Dla czego

 

Bez codziennych trosk

O to jutro

– Czy nie będzie

Nadmiernie srogie,

Pełne życzeń dla  wszystkich

Spokoju,

Łaskawości

Na dalszą drogę

 

Nowy roczek

Zwolna przeciera

Swoje oczy

– Jeszcze zaspane,

Zaklął  cicho

– O jasna ……a

Znowu rządy

Zaczynam

Szampanem

 

Życzenia

 

ŻYCZENIA

 

Spokoju

Chociaż jest niepokój,

Zdrowia gdy wkoło

Grypa jeszcze,

Szczęścia wbrew temu

– Tak na przekór,

Bo wciąż nie wiemy

Czym jest Szczęście,

Po prostu chwilki

Pod choinką,

Bieli opłatka,

Garstki życzeń,

Dźwięku kolędy

Ponad stołem

I ponad dźwięki

Chwilki ciszy

 

Czas – ciekawe!

 

CZAS – CIEKAWE

 

Kiedy chwila staje się chwilą

Wtedy czas się rozpływa w chwile

Gdy to, co jest

Zawsze już było

Jako wybór

– Wyborów jest tyle

Ile naszych kierunków drogi,

Wszystkie drogi są ich wyborem,

Czas choć nam się wydaje,

Że płynie, jest statycznym

Zestawem wzorów

 

Gdy patrzymy

I coś nazywamy

Coś się staje

W momencie nazwania

– Jakby znikąd pojawia się

Miano w zbiorze, w którym są

Wszystkie miana

 

Zagubieni w czaso-przestrzeni

– Tak widzimy nasze istnienie,

A to może tylko zwodzeni

Tym co zmysły przyjęły,

Tym w co zmysły zamknęło

Jakieś zwykłe kolejne złudzenie

 

Czas Wigilii

 

CZAS WIGILII

 

Czas odmierza

Własnym rytmem

Chwil kolejność,

Mierzy przestrzeń,

Pachnie tak

Jak mróz na szybach

– Rzeźbą kwiatów

I powietrzem

 

Za oknami

Nowa zima

Kończy zwolna

Rok kolejny,

Ubarwiona jak

Choinka,

Przystrojona w dźwięk

Kolędy

 

Wnętrza

Pośród gwaru rozmów,

Stoły pełne

Potrawami,

Puste miejsca

Zostawione

Dla tych, którzy

Już za nami

 

Za oknami noc

Nadchodzi

– Strojna w pierwszą

Jasną gwiazdę,

Bliscy,

Choćby niepoznani,

Zasłuchani

W nocy prawdę

 

Trochę ciszy

 

TROCHĘ CISZY

 

Trochę ciszy,

Chwilka tęsknoty

Za tym lekko zatartym

Wspomnieniem,

Za twarzami

– Kiedyś bliskimi,

Za dziecięcym

– Światem zdumieniem

 

Chwilka ciszy

– W cieniu choinki

Barwnych bombek

Lustrzane odbicia,

Kolorowych luster

W głąb czasu,

Niezmierzony

Tajemny korytarz

 

Chwilka wspomnień,

Mignięcie ciszy,

Krok

W kolejny grudzień

Zimowy,

Pamiętana w choinką

Zachwytach,

Głosów bliskich

Melodia rozmowy

 

Zmęczony grudzień

 

ZMĘCZONY GRUDZIEŃ

 

Grudzień nadpłynął

– Niespodzianie,

Jakimś kolejnym

Ciemnym rankiem

Pośród alejek parku

Stanął,

Zmęczony przysiadł

Gdzieś na ławce

 

Smutny

Ten grudzień

– Już bezlistny,

Porannym mrozem

Drzewa czesze,

Parkowym kaczkom

Kołysankę

Zawodzi

Wiatrów swych

Oddechem

 

Strapiony grudzień

Wciąż nie myśli

O nadchodzących

Z wolna świętach,

Stary ten grudzień

O rok cały,

Nie wszystko może

Zapamiętać

 

Do tego jeszcze

Sam dokłada

Katar i lekką – wprawdzie,

Chrypkę,

Przemoczył nogi

Pośród deszczy,

Marzy o bieli

– O pierzynce

 

Marzy o puchu

Chmur śniegowych,

Bielą przystroi

Wszystkie drzewa,

Rozbłyśnie nocą

Rozgwieżdżoną,

Kolędy

Z nami

Będzie śpiewał

 

Z notatnika myszy – mysz i święta

 

Z NOTATNIKA MYSZY – MYSZ I ŚWIĘTA

 

Mysz zdumiona dni wędrówką,

Tak naprawdę to ich biegiem

– Noc zbyt długa, ranki krótkie,

Jaki miesiąc nadszedł – nie wiem

 

Siedzi mysz przed kalendarzem

I zdumiona myszki mina,

Toż już święta za mym progiem,

U mnie nic się nie zaczyna

 

Zapomniałam o zakupach,

O choince, o prezentach,

Norka wciąż nie posprzątana,

Jak mam teraz witać święta

 

Nadszedł kret, bo zna już drogę

Myszko nie martw się tym grudniem,

Ja, jak zwykle Ci pomogę,

Uwierz proszę – będzie cudnie

 

Listopadowo

 

LISTOPADOWO

 

Jest wciąż listopad

– Tuż za progiem

Grudzień nieśmiało

Stawia nogę,

Tak niecierpliwie

– Choć niechcący,

Wpycha bezczelnie

Swoje wąsy

 

Szepcze cichutko

– Będzie cudnie

Gdy w krąg zapachnie

Wreszcie grudniem,

Może się skończą dni

Deszczowe

– Moczyć przestaną

Naszą głowę

 

Grudzień nam szepce,

Obiecuje

– Biel mroźną

Wszystkim wam

Szykuję

 

Chyba to tylko

Są przechwałki

– Takie grudniowe

Dyrdymałki

 

Jeśli mówimy

O prezentach

Tym jednym,

Pewnym,

Będą Święta