Słowa i słówka

Poezja i proza – Strona autorska

 

Powrót maja

 

POWRÓT  MAJA

 

Maj pełen słońca

Wokół stanął,

Zakwitł kasztanów

Kandelabrem,

Zapachniał nieprzytomnie

Bzami,

Z dnia na dzień

Maj zaistniał nagle

 

Jakże nam teraz

Dni pamiętać,

Gdy w każdym

Tyle się wydarza,

Gdy każdy tworzy

Swoje święto

Z uśmiechem

Rozjaśnioną twarzą

 

Za oknem wieczór

Rozgwieżdżony

– Wabi nas i przyzywa

Majem,

Spacer wśród traw

Przez drzew zasłony,

Wśród bzów, kasztanów

Wiosny skrajem

 

Maj pełen czaru

Wokół stanął,

Był tu – pamiętam,

Był przed rokiem

W kasztanach , bzach

Wieczorach ciepłych

– Znowu czaruje

Swym urokiem

 

Mandala

 

MANDALA

 

Przedwieczór – szarość za oknami,

Cichutko w radiu brzmi muzyka

– Spotkanie siebie,

Marsz z myślami

– Każda pojawia się

I znika

 

Seria obrazów,

Mgliste cienie,

Migawki z dnia

I rozrachunek

– Czasem surowe

Chwil oceny

– Jacy byliśmy

I będziemy

– Troska

I uśmiech,

Żart,

Frasunek

 

Ot, taka sobie przekładanka,

Gdy bieli tyle

Co i czerni

– Mandala losu,

Jakiś sposób

Abyśmy sobie

Byli wierni

 

Cóż tam przed nami,

Co za nami

– Może istotna

Jesteś chwilo

Aby spoglądać,

By zobaczyć,

Zamiast żałować,

Że zaznaczyć

Swojego jestem

– Chwili gestem,

Jednak się chyba

Nie zdążyło

 

Z notatnika myszy – wiosenne prace

 

Z NOTATNIKA MYSZY – WIOSENNE PRACE

 

Cóż ma robić mysz na wiosnę

– Tylko siedzieć, tylko wzdychać,

Patrzeć jak w krąg kwiaty rosną?

– Taka ma być rola mysia?

 

Siedzi mysz zauroczona,

Ale coś tam wewnątrz pika,

Chyba trzeba na zagonek

Iść z grabiami i motyką

 

Trzeba zacząć już – od razu,

Myśleć o swych przyszłych plonach,

Muszę zagiąć mysi pazur,

Pracę ująć w swe ramiona

 

Kret się zjawił w ogrodniczkach

– Myszko czemu siedzisz sobie,

Zobacz trzeba zasiać wszystko,

Przecież tego sam nie zrobię

 

Tuż obok wiosna

 

TUŻ OBOK WIOSNA

 

Tuż obok wiosna

– Strumyczki zieleni

Łączą się,

Rosną,

Jak powódź zielona

Topią w swej krasie

Dni nieujarzmione

I dość bezwstydnie

Tulą je w ramionach

 

Dni przemykają

Pod nieba błękitem

– Na zmianę chłody

I ciepła dotknięcia,

Powoli kwiecień

Wędruje zachwytem

Kwitnącą bielą

Parkową alejką

 

A my

Gdzieś w ciszy

Siedząc na ławeczce

Łowimy wzrokiem

Znane nam obrazy

– Tak jak co roku

Wzór zapamiętany,

Wciąż powtarzany

– Już tak wiele razy

 

Tuż obok wiosna

– Powietrza punkciki

Wirują w słońcu

Jak złota drobinki,

Chwila zaklęta

– Swą ciszą powabna,

Czas dróżki zgubił

I myśli zamilkły

 

Kwietniowo i błękitnie

 

KWIETNIOWO I BŁĘKITNIE

 

Kwietniowo

I błękitnie

– Pod pełnym słońca

Niebem

Toczy się zwolna życie,

Lecz dokąd?

– Wciąż nie wiem

 

Dni nasze

– Wyznaczone

Przez to

Co nad nami,

Pod nieba aksamitem

Spełnionym

Gwiazdami

 

Obrazki

Nierealne,

Czy snów mglista mara,

Gdy świat nasz

– Tuż za szybą,

Zaistnieć się stara,

Gdy noce

Pełne skrzypnięć

I szmerów frasunku,

Ot, drzemią  sobie

Z wolna,

Troszkę,

Po cichutku

 

Kwietniowo

I błękitnie,

Gdy niebo w błękicie

– Z westchnieniem

– Niech już sobie

Toczy się

To życie

 

Przełom marca

 

PRZEŁOM  MARCA

 

Przełom marca

Pod pełnią Księżyca

– Lekka mgiełka,

Oczekiwanie

– Pierwszy kwietnia

Za progiem

Zachwyca,

Serią żartów

Porywa

W nieznane

 

Seria żartów

Jeszcze w zamyśle

– Tym największym

Jest życie nasze,

Niby skrzętne,

Niby odświętne

I na święta

Już posprzątane,

Ale dla nas

– Czyżby dla żartu,

Jutro nasze

Wciąż jeszcze

Nieznane

 

Jutro kwietnia

I jutro nasze,

A nad nami

Pełnia Księżyca

– Jak dla żartu

Potrzeba fartu

Aby uśmiech

Wyłowić znów

Z życia

 

Kształty świata

 

KSZTAŁTY ŚWIATA

 

Troszeczkę czasu upłynęło

– Czas odmierzany kalendarzem,

W pamięci pozostały słowa,

Obrazy,

Czyny,

Cząstki marzeń

 

W pamięci

– Jakże pamięć złudna

Gdy wszystko musi zapamiętać,

Czasem ukrywa

To co trudne

Jakby pragnęła

Być od święta,

Jakby tworzyła

Snów zasłonę

Za którą widać tylko kształty

Dość niewyraźne

I zamglone

– Takie tam sobie

Wspomnień żarty

 

Troszeczkę czasu upłynęło

– Troszeczkę zamienione w lata,

Coś już się kończy,

Choć zaczęło tak jakby wczoraj

– Jakże świeżo,

Wierzymy,

Mamy prawie pewność

– A może to iluzja świata

 

Wiosna 26

 

WIOSNA 26

 

Znów forsycje

Sypnęły złotem,

Drobne płatki

W kolorze słońca

Lśnią kontrastem

W plamkach zieleni,

Które nowa przynosi

Wiosna

 

Trochę jaśniej

I cieplej rankiem,

Trochę dłuższe dni

– Te, przed nami,

Gniazd szukają

Stroskane kaczki

– Nad potoczkiem

Pusto i sucho,

W inne miejsca

Gdzieś

Odleciały

 

Wędrujemy

– Wiosenny spacer,

Lżejsze buty

I brak szalika,

Wiatr wiosenny

Upaja jak wino

– Burzy włosy

Przybywa

I znika

 

Ponad wiosną

Znamiona burzy

– Tej odległej,

Huczącej,

Krwawej,

Zaślepionej

– Czym jest dla niej wiosna?

Pustym brzmieniem

W okrutnej

– Zabawie ?

 

Z notatnika myszy – na gałęzi

 

Z NOTATNIKA MYSZY – NA GAŁĘZI

 

Mysz wraz z kretem na gałęzi

– Zawieszeni ponad ziemią,

Każde z nich drugiemu zrzędzi,

Że mu łapki jakoś mdleją

 

Mdleją łapki i strach w oczach

Bo wysoko i wiatr wieje

– Co tu zrobić, co tu począć,

By na powrót mieć nadzieję

 

Sięgnął kret do swej kieszeni

– Zobacz myszko mam tu piłę,

Trzeba gałąź podpiłować

Póki jeszcze mamy siłę

 

Siedzą sobie i piłują,

Lecz niestety jak w kawale

– Bliżej pnia kolejne ruchy,

Ale sami siedzą – DALEJ

 

Znak zrozumienia

 

ZNAK ZROZUMIENIA

 

Zanurzeni w rzeczywistości,

Choć nie wiemy

Czym jest

Rzeczywistość

– Może tylko zmysłów ułudą

Rozciągniętą

Z przeszłości

W przyszłość?

 

Oczywiście

Jeśli istnieje czas

Nad pojęciem czasu

– Może kłamią formuły

I gwiazdy,

Chcąc po prostu

Zachować ten nastrój

 

Zanurzeni w swym teraz

Po uszy

Próbujemy opisać

Świadomość

Jako cząstkę

I funkcję swych doznań

– Nieudolnie,

Bo jest niewiadomą

 

Spoglądamy na spokój

Mistrzów

– Tych zaklętych

W postawie skupienia,

Półprzymkniętych powiek

I dłoni

Zaplecionych w znak

Zrozumienia