Słowa i słówka

Poezja i proza – Strona autorska

 

Anioł pożegnań

 

ANIOŁ POŻEGNAŃ

 

Przysiadł Anioł

– Motyl błękitny,

Na krawędzi

Twojego czasu,

Jak paciorki

Przesuwa chwilki

– Te, w pamięci

Już zapisane,

Melodyjką

Zapamiętane

Zanim dźwięki

I tony

Zamilkły

 

Nowa ścieżka

Nad urny wzorem

– Szlak przed Tobą

Jeszcze nieznany,

W pełnym słońcu,

Wśród zgromadzonych

I modlitwy

Na pożegnanie

 

Przysiadł Anioł

– Motyl błękitny,

Podparł czoło

Anielską dłonią

I ogląda

Kolejne obrazy

Twej historii

– Ocenia je z Tobą

 

Księżycowa nostalgia

 

KSIĘŻYCOWA NOSTALGIA

 

Księżyc zawisł

Lampionem

Nad drzew czubkami,

Wśród dachów

– Świeci dziś

Złotym spokojem

Podając w szklance

Nastrój

 

Księżyc

– Trochę zdziwiony,

Skinął leciutkim gestem

– Pyta

– Czemuś zmartwiony,

Przecież jak zwykle

Jestem

– Wciąż jestem

Taki jak byłem

– Cóż mam mu odpowiedzieć,

Że trochę mnie ubyło

Jak Ciebie po pełni,

Po prostu

Mój złocisty,

Zasnęła

Jedna miłość

– Pamiętasz,

Jedna miłość,

Której byliśmy

Wierni

 

Godzina

Ta wieczorna

Jak dobrze,

Że znów jesteś,

Wabisz mnie

I tak jak zwykle

Koisz

Moje

Serce

 

Pamiętaj

 

PAMIĘTAJ

 

Już nie bój się

Kochanie

– To tylko czasu cienie,

Sny życia,

Zasypianie

– W nich pamięć

I cierpienie

 

Spójrz

Ból się schował

W kątku

– Szeptane

Ciche słowa,

Już motyl Twój

Nadpłynął,

Uchyla się

Zasłona

 

Tam światło wieczne

Świeci,

Tam nasi wszyscy

Bliscy

– Z motylem trzeba

Wzlecieć

Gdzieś w górę,

Ponad zmysły

 

Zebrani,

Zadumani

Idziemy

– Wspólna ścieżka,

Uśmiechnij się

– Uśmiechem

W pamięci

Zamieszkaj

 

Zaglądamy w głąb siebie…

 

ZAGLĄDAMY W GŁĄB SIEBIE

 

Zaglądamy w głąb siebie

Ukradkiem,

Gdy każde słowo NIE

Nie zawsze znaczy NIE

A TAK

Nie znaczy TAK,

Wydaje się,

Łudzi nas

Cień szczerości

– Czy wobec siebie?

Czy może świata,

Którego

Nie możemy poznać

– Mamy tę pewność,

Że pojęcia

I słowa

Mają ulotną szatę

A czas

Nadal skrywa

Swą tajemnicę

Trwania

 

Jesteśmy zanurzeni

W przestrzeni zdarzeń

– Jedno poprzedza drugie

Tak jakby były

Częścią planu

Większego

Niż świadomość

Jego istnienia

 

Szukamy melodii

– Tej która

Wycisza myśli,

Tej która

Napełnia spokojem,

Tej która

Jest tęsknotą,

Jest obietnicą

Kolejnego

Pierwszego spojrzenia

Na to co NAS będzie otaczać

– Szukamy

Swego siebie

A może jedności

Ze wszystkim

I wszystkimi cząstkami

Naszej wydumanej

Obecności

 

Sierpniowe słońce

 

SIERPNIOWE SŁOŃCE

 

Pod powiekami

Słońce

– Sierpniowe zasłuchanie

W ten blask,

W ten żar złocisty

– Wypala wszystkie

Myśli

– Nieważne

To co ważne,

Gdy czai się,

Poraża

Za progiem

Naszych wrażeń

Cień perspektywy

Zgliszczy

 

Czas spłonie

Wraz ze snami,

Odbiegną gdzieś

Znaczenia

– Codzienna krzątanina

Kolejnych wyborów,

Jest trwanie

– Tak nietrwałe,

I słońce

Oszalałe

– Na szalce wagi

Wieczność,

Gdy my

Po drugiej stronie

Jesteśmy okruszyną

Niewartą uwagi

 

Pod powiekami

Słońce

Złociste sierpniowo

– My trwamy

Zawieszeni

Pomiędzy oddechem

– Odwaga

Z cieniem smutku,

Gdy czas

Po cichutku

Zatrzymał się,

By dróżką słoneczną

Prowadzić

 

Iskierki oddechu

 

ISKIERKI  ODDECHU

 

W powietrzu

Małe iskierki

– Wirują

W każdym oddechu,

My zaplątani

W ciszy

Gubimy chęć

Do śmiechu

 

Trwa chwila

Małych zmyśleń

Nad trwaniem

– Bólem trwania,

Nad naszych bliskich

Cierpieniem,

Nad nocy długich

Niespaniem

 

Muzyka

Sama się staje

– Odwieczna jak

Szlaki gwiezdne,

Noc gwiezdna,

Gwiezdne czuwanie

– W dal

Nieprzerwanie biegnie

 

W powietrzu

Małe iskierki

– Jak duszki

Naszego czasu,

Jesteśmy

– Mamy wrażenie,

Oddani

Na pastwę

Światu

 

Sierpniowy motyl

 

SIERPNIOWY  MOTYL

 

Ten motyl

Barwą zabłysnął

– Sierpniowa tęcza motyla,

Świat wkoło

Nagle przystanął,

Gdy w dzień

Zamieniła się chwila

 

Ten motyl

Dźwiękami wabi,

Harmonia – tęsknota dźwięków,

Świat zasłuchany

Zastygł

Tuż na granicy lęków

 

Tan motyl

– Tak delikatny,

Nadpłynął

Nocą sierpniową

– Srebrzysty pełnią Księżyca

– Motyl to,

Czy też słowo?

 

Co znaczy – jestem?

 

CO ZNACZY – JESTEM?

 

Pod gałązką świerkową,

Pod niebem

Chmur niesfornych

Pachnących deszczem,

Obracamy

W swych wargach

Słowo

– Obraz myśli,

Co znaczy

Jestem?

 

Zagubieni

W dialogach mędrców,

Gdzieś na tropach

Naszego świata,

Wśród obrazów

Barwnych,

Rozległych

Gwiezdnych  szlaków,

Gwiezdnej przestrzeni

– Ścieżek światła

Mierzonych czasem,

Zastygamy

Wielkością

Zdumieni

 

Pośród

Pojęć

Odłamów wiary

– Ich zakazów,

Nakazów,

Kanonów,

Definicji

I pytań,

Błądzimy

– Zgubiliśmy dróżkę

Do domu

 

Do tej naszej

Wewnętrznej wiary,

Że istnieje

Coś poza czasem,

Coś co trwa

Poza naszym istnieniem

– Tak ulotnym,

Jak świat wkoło

Starym

 

My jesteśmy

Cząstką całości

– Wszyscy razem

Tworzymy tę całość,

Jej warianty

I możliwości

– To co będzie,

Co jest,

Co istniało

 

Z notatnika Myszy – puch marny

 

Z NOTATNIKA  MYSZY – PUCH  MARNY

 

Mysz jest dzisiaj zagubiona,

Tyle spraw i wrażeń tyle,

Trzeba ściskać je w ramionach,

By nie zdeptać w drogi pyle

 

Każda sprawa ma swą wagę,

Każda inne ma znaczenie,

Szepcze myszka – czy dam radę?

Nie pomylę się w ocenie?

 

Czerwiec skończył się tak nagle

I rozprażył wszystko słońcem,

Nie wiem gdzie swe łapki włożyć

Aby zdążyć przed dni końcem

 

Wszystko podlać i utulić,

Wszystkie zbiory, wszystkie kwiaty

Kupić, zdążyć, pozałatwiać,

Nie narazić się na straty

 

Mysz jest dzisiaj zagubiona

Prośby Kreta nie dotarły

Szepcze wewnątrz – sama sobie

Myszko , myszko puchu marny

 

Deszcz liści

 

DESZCZ  LIŚCI

 

Dni tak szybko

Wokół płyną,

Brak nam chwilki

– Tej dla siebie,

Czas się skurczył,

Prawie zginął,

Pozostawił dziurkę

W niebie

 

Ledwie plamka

Gdzieś w błękicie,

Mała plamka

Koło chmury,

Rozpędzone

Nasze życie,

Patrzą na nie ptaki

Z góry

 

Życie nasze

Z perspektywy

Pewnie nie wygląda

Strasznie

– Jakże ja zazdroszczę

Ptakom

Ptasiej perspektywy

Właśnie

 

Widać wtedy

Z tej oddali

Żeś jest listkiem

– Zwykłym przecież,

Wiatr kołysze nas

I pieści

A gdy zerwie

W dal gdzieś

Niesie

 

Właśnie wtedy

Wszystko zwalnia,

Wszystko

Jakoś się układa

W ciąg obrazów

Wyobraźni

– Nawet wtedy

Gdy liść

Spada