MANDALA
Przedwieczór – szarość za oknami,
Cichutko w radiu brzmi muzyka
– Spotkanie siebie,
Marsz z myślami
– Każda pojawia się
I znika
Seria obrazów,
Mgliste cienie,
Migawki z dnia
I rozrachunek
– Czasem surowe
Chwil oceny
– Jacy byliśmy
I będziemy
– Troska
I uśmiech,
Żart,
Frasunek
Ot, taka sobie przekładanka,
Gdy bieli tyle
Co i czerni
– Mandala losu,
Jakiś sposób
Abyśmy sobie
Byli wierni
Cóż tam przed nami,
Co za nami
– Może istotna
Jesteś chwilo
Aby spoglądać,
By zobaczyć,
Zamiast żałować,
Że zaznaczyć
Swojego jestem
– Chwili gestem,
Jednak się chyba
Nie zdążyło
Z NOTATNIKA MYSZY – WIOSENNE PRACE
Cóż ma robić mysz na wiosnę
– Tylko siedzieć, tylko wzdychać,
Patrzeć jak w krąg kwiaty rosną?
– Taka ma być rola mysia?
Siedzi mysz zauroczona,
Ale coś tam wewnątrz pika,
Chyba trzeba na zagonek
Iść z grabiami i motyką
Trzeba zacząć już – od razu,
Myśleć o swych przyszłych plonach,
Muszę zagiąć mysi pazur,
Pracę ująć w swe ramiona
Kret się zjawił w ogrodniczkach
– Myszko czemu siedzisz sobie,
Zobacz trzeba zasiać wszystko,
Przecież tego sam nie zrobię
KSZTAŁTY ŚWIATA
Troszeczkę czasu upłynęło
– Czas odmierzany kalendarzem,
W pamięci pozostały słowa,
Obrazy,
Czyny,
Cząstki marzeń
W pamięci
– Jakże pamięć złudna
Gdy wszystko musi zapamiętać,
Czasem ukrywa
To co trudne
Jakby pragnęła
Być od święta,
Jakby tworzyła
Snów zasłonę
Za którą widać tylko kształty
Dość niewyraźne
I zamglone
– Takie tam sobie
Wspomnień żarty
Troszeczkę czasu upłynęło
– Troszeczkę zamienione w lata,
Coś już się kończy,
Choć zaczęło tak jakby wczoraj
– Jakże świeżo,
Wierzymy,
Mamy prawie pewność
– A może to iluzja świata
WIOSNA 26
Znów forsycje
Sypnęły złotem,
Drobne płatki
W kolorze słońca
Lśnią kontrastem
W plamkach zieleni,
Które nowa przynosi
Wiosna
Trochę jaśniej
I cieplej rankiem,
Trochę dłuższe dni
– Te, przed nami,
Gniazd szukają
Stroskane kaczki
– Nad potoczkiem
Pusto i sucho,
W inne miejsca
Gdzieś
Odleciały
Wędrujemy
– Wiosenny spacer,
Lżejsze buty
I brak szalika,
Wiatr wiosenny
Upaja jak wino
– Burzy włosy
Przybywa
I znika
Ponad wiosną
Znamiona burzy
– Tej odległej,
Huczącej,
Krwawej,
Zaślepionej
– Czym jest dla niej wiosna?
Pustym brzmieniem
W okrutnej
– Zabawie ?
Z NOTATNIKA MYSZY – NA GAŁĘZI
Mysz wraz z kretem na gałęzi
– Zawieszeni ponad ziemią,
Każde z nich drugiemu zrzędzi,
Że mu łapki jakoś mdleją
Mdleją łapki i strach w oczach
Bo wysoko i wiatr wieje
– Co tu zrobić, co tu począć,
By na powrót mieć nadzieję
Sięgnął kret do swej kieszeni
– Zobacz myszko mam tu piłę,
Trzeba gałąź podpiłować
Póki jeszcze mamy siłę
Siedzą sobie i piłują,
Lecz niestety jak w kawale
– Bliżej pnia kolejne ruchy,
Ale sami siedzą – DALEJ
ZNAK ZROZUMIENIA
Zanurzeni w rzeczywistości,
Choć nie wiemy
Czym jest
Rzeczywistość
– Może tylko zmysłów ułudą
Rozciągniętą
Z przeszłości
W przyszłość?
Oczywiście
Jeśli istnieje czas
Nad pojęciem czasu
– Może kłamią formuły
I gwiazdy,
Chcąc po prostu
Zachować ten nastrój
Zanurzeni w swym teraz
Po uszy
Próbujemy opisać
Świadomość
Jako cząstkę
I funkcję swych doznań
– Nieudolnie,
Bo jest niewiadomą
Spoglądamy na spokój
Mistrzów
– Tych zaklętych
W postawie skupienia,
Półprzymkniętych powiek
I dłoni
Zaplecionych w znak
Zrozumienia